Po przeanalizowaniu oferty całkiem fajnego punktu masaży przy plaży Elliot Beach i porównaniu go do oferty przychodni medycyny naturalnej, do której zawiózł mnie (i mego tatę) kiedyś nasz Ramadoss (dla przyjaciół Ramdass), zdecydowałam umówić sobie masaż właśnie w tym ostatnim przybytku. Poszłam więc do znanej mi już pani doktor, która za 100 rupii przepisała mi zestaw olejków
3 języki - 3 kontynenty - 3 osóbki. Blog z notatkami o życiu naszej mieszanej rodziny na - tymczasowej - emigracji. To już nasz trzeci kontynent razem!
środa, 5 kwietnia 2017
poniedziałek, 27 marca 2017
Wietrzymy szafę: czas pożegnań i rozstań z RZECZAMI
Właśnie wyszedł od nas pan. Kolejna już osoba, która wychodząc zabrała cząstkę mnie. Nas. To znaczy mnie i mojego synka. No bo z nas wszystkich tutaj to chyba jednak ja jestem najbardziej sentymentalnym egzemplarzem (mimo, że zdarza mi się sprawiać wrażenie wręcz przeciwne).
Ten ostatni (jak na razie) pan zabrał ze sobą wysokie pomarańczowe krzesełko, które Fi sam sobie wybrał ("lekko" zasugerowany przeze mnie, nie powiem), kiedy ledwo co siedzieć zaczynał, i trzeba było się przygotować do nowej przygody noszącej nazwę "szamam sam!". Wybór uwieczniony został na zdjęciu, które bardzo lubię..
Jesteśmy jeszcze w Indiach, ale
Ten ostatni (jak na razie) pan zabrał ze sobą wysokie pomarańczowe krzesełko, które Fi sam sobie wybrał ("lekko" zasugerowany przeze mnie, nie powiem), kiedy ledwo co siedzieć zaczynał, i trzeba było się przygotować do nowej przygody noszącej nazwę "szamam sam!". Wybór uwieczniony został na zdjęciu, które bardzo lubię..
Jesteśmy jeszcze w Indiach, ale
piątek, 24 marca 2017
Dzień jak codzień mój (na razie) hinduski
Rozmawiając dzisiaj z Chłopem mym przez telefon (a wrócił dziś w nocy z kolejnej z regularnie powtarzających się kilkudniowych delegacji) i ustalając plan na popołudnie (mając wspólnego kierowcę - musimy), powiedziałam niechcąco coś, czego od razu pożałowałam.
piątek, 10 marca 2017
"Gość" w dom pod osłoną nocy ..
czwartek, 9 lutego 2017
SŁOWA, słowa.. Ja mówię! czyli najzwyczajniejsze Pierwsze Słowo
Odkąd pamiętam, mam w głowie pierwsze słowo mojego dziecka. I zawsze już będę je miała, niezależnie od tego, ile jeszcze pierwszych słów moich ewentualnych dzieci przyjdzie mi zapamiętać.
piątek, 3 lutego 2017
Dom wariatki - chwilowo bez chłopa
Siedzę sobie jednym półdupkiem na małej poduszce, drugim w powietrzu, z nogami ułożonymi na zimnej podłodze, słucham Trójeczki (czasami można zapomnieć, co się z nią teraz dzięki "partii" dzieje, właśnie teraz sobie przyjemnie pogrywa nutami lekko progresywnymi i ach! jak miło) ("Magnificient, she says" Little Elbow. Tak powiedział Niedźwiecki?). I myślę, czy pisać, czy jednak wena jeszcze nie przyszła.
wtorek, 31 stycznia 2017
PIELUCHO - ŻEGNAJ! Było miło, ale się (uff) skończyło :-)
A więc nadejszła wiełkopomna chwiła. Dziś oto mamy za sobą dokładnie PIĄTĄ noc z wieeelką ceratą pod prześcieradłem, na niej nadgryzioną zębem czasu naszą ochronką na materac, i ulubionym prześcieradłem Fi na tym wszystkim. Nocnikiem (rano pełnym) obok łóżka. Oraz gołą pupą w nocy.
Tak się cieszę, i tak jestem zaskoczona faktem, że jest dokładnie tak, jak przeczytałam na jakiejś tematycznej dyskusji (a mówią mi : "nie czytaj żadnych dyskusji! czytasz za dużo!")
Subskrybuj:
Posty (Atom)

