Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pożegnanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pożegnanie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 marca 2017

Wietrzymy szafę: czas pożegnań i rozstań z RZECZAMI

Właśnie wyszedł od nas pan. Kolejna już osoba, która wychodząc zabrała cząstkę mnie. Nas. To znaczy mnie i mojego synka. No bo z nas wszystkich tutaj to chyba jednak ja jestem najbardziej sentymentalnym egzemplarzem (mimo, że zdarza mi się sprawiać wrażenie wręcz przeciwne).
Ten ostatni (jak na razie) pan zabrał ze sobą wysokie pomarańczowe krzesełko, które Fi sam sobie wybrał ("lekko" zasugerowany przeze mnie, nie powiem), kiedy ledwo co siedzieć zaczynał, i trzeba było się przygotować do nowej przygody noszącej nazwę "szamam sam!". Wybór uwieczniony został na zdjęciu, które bardzo lubię..

Jesteśmy jeszcze w Indiach, ale

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

A więc do Indii, gotowi .. START

Nie potrafię przypomnieć sobie kiedy zaczęliśmy w ogóle brać Indie pod uwagę..
Pamiętam tylko, że był rok 2015, mieszkaliśmy już w centrum pięknego Budapesztu (przenieśliśmy się tam z jego zielonych peryferii), i przy którejś kolejnej rozmowie zaczynającej się od : "Kochanie, i co, sprawdzałeś ostatnio oferty pracy na stronce? co robimy? musimy już kurczę czegoś poszukać, to już nie żarty.." okazało się, że faktycznie dostał kilka (czyli stosunkowo niewiele) odpowiedzi z różnych stron, w które wysłał gołębia z zapytaniami, i JEDYNĄ pozytywną jest ta dotycząca Bangalore.. czyli Indie..