Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ameryka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ameryka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 czerwca 2020

LAKE TAHOE - kolejna szansa! Tym razem LATEM :)



Ponieważ wakacji ma w tym roku nie być (tak jak kiedyś teleranka - tylko z wakacjami to będzie mniejsze zaskoczenie), założyliśmy, że pozostają nam jeno okoliczne kempingi i tym podobne krótkie wypady po sąsiedzku. Marzyłby nam się wypad długi, taki długi jak stąd do Meksyku (chociażby), ale podróże, nawet  pomiędzy stanami, nie są nadal tak łatwe jakby się chciało. Słyszałam, że niektóre stany wprowadzają właśnie dwutygodniową kwarantannę dla osób spoza danego stanu. 

Nie chcę nawet przez sekundę myśleć o tym, że być może nie uda się pojeździć po innych stanach! Skoro już musimy przełknąć, że nie będzie nam dana Ameryka Południowa.. No cóż, podróżowanie w dzisiejszych czasach należy rozpatrywać przez podwójny pryzmat bezpieczeństwa, a to je "trochę" utrudnia.

wtorek, 14 kwietnia 2020

Plan na .. COVID19


Takie życie! Takie życie, jakie nam ostatnio zafundowała rzeczywistość, oznacza dużą zmianę - nawet (?) dla mnie: dziewczyny, która odkąd kiedyś, pod koniec ciąży zrobiła sobie pauzę od pracy, wyjechała z Polski, i do dziś TYMCZASOWO nie pracuje, a więc "siedzi w domu" kilka lat

niedziela, 1 grudnia 2019

Mam 6 lat. A te meduzy jakie ładne!

                                  

A więc w ubiegły czwartek spadł deszcz. Pierwszy od 190 dni.. Kalifornia, taki klimat, co zrobić.
Był akurat długi weekend, który początkowo miał być dla nas "długim tygodniem" spędzonym w wymarzonym Meksyku.

sobota, 2 listopada 2019

TRICK OR TREAT - Halloweenowa przygoda nr 3


Obudziłam się ..wcześniej niż zwykle, wstałam z łóżka, włączyłam radio w telefonie, i dokonałam ostatnich poprawek w kostiumie Fi. Ja sama pozostałam nieprzebrana, bo jechałam go tylko odwieźć do szkoły, jak zwykle - rowerem. Planowałam wrócić na 10:20 na paradę, odpowiednio odmieniona. 

poniedziałek, 26 sierpnia 2019

Jestem sobie przedszkolaczek. Zaczynamy szkołę!


Po 5,5 latach od pojawienia się na świecie i przejechania pociągami, samochodami, rowerami i samolotami 3 kontynentów (no dobrze, ich małych fragmentów), nasz Bąk idzie do szkoły. Do SZKOŁY. Już nie do pre-school, nie do pięciolatków, ale do K, czyli Zerówki, która jest tu przybytkiem na terenie szkoły. No dobra, jako że mam do tego bardziej tradycyjne podejście, które przywlokło się za mną z dawnych lat, to ja osobiście zerówkę nadal traktuję jak przedszkole, a nie szkołę. A może to tzw.wyparcie? bo przecież dziecko takie małe, ja taka młoda, i do tego nadal mam przerwę w pracy, no to szkoła ni w ząb tu nie pasuje. Ale jednak szkoła. Obowiązkowa.

wtorek, 2 kwietnia 2019

Kiedy byłem małym chłopcem - okołoszkolne dylematy (rodzica)

Moje majutkie dzidzi ma już niemal 5,5 roku. Dla dorosłego osobnika to niewiele, ale dla mnie jako mamy to bardzo długie pięć lat, kiedy to walka (wcale niekoniecznie w sensie negatywnym) odbywa się każdego dnia, w każdej chwili, podczas każdej rozmowy, czy zabawy. Walka o wychowanie dobrego i zaradnego osobnika płci męskiej. Dla tego osobnika to jeszcze dłużej, bo całe życie, i to wcale nie takie do końca zwyczajne.

piątek, 7 września 2018

PLUSY, dodatnie i ujemne, życia ekspackiego w USA



Kiedy wczesną wiosną 2017 roku zostało już  postanowione, że kolejnym przystankiem w naszej przygodzie będą jednak Stany, a nie Polska, poczułam mieszankę emocji. Wybuchową.
Z jednej strony był to lekki smutek, bo trochę chciałam już żeby to była Polska, żebym mogła wreszcie zakasać rękawy i zabrać się do roboty, realizując marzenia zawodowe, i odbijając się od roli li-tylko-matki-i-żonki, a stając się spełnioną kobietą sukcesu (miejmy nadzieję, że choćby niewielkiego). A z drugiej strony radość, bo mieliśmy wyjechać do kraju w pełni cywilizowanego, w którym żyć nam się mogło tylko łatwiej aniżeli w (pięknych, bo egzotycznych i kolorowych) Indiach.
Do tego miał to być "mitologiczny" niemal kraj, który chcą odwiedzić prawie wszyscy.

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

HALF MOON BAY - odpalamy rowery! Wiosna idzie!

Mieszkamy w tej "słonecznej Kalifornii", a ja spędzam czas głównie pomiędzy domem, sklepami z marchewką, sklepami typu "wszystko po dolara" a tymi z używanymi sprzętami.. Te ostatnie lubię odkąd pamiętam, a tutaj to niemal raj na ziemi (prawie), bo są w nich nie tylko ubrania, ale i (a może przede wszystkim) WSZYSTKO inne. No, ale o tym może innym razem, dziś chcę się bowiem skupić na ostatnim weekendzie, zanim odejdzie w zapomnienie.
Były Święta Wielkanocne. A właściwie nadal są, toć to dziś Lany Poniedziałek! Choć mąż mój w pracy (ale jak wróci, to nie ujdzie mu to na sucho!). Piątek za to miał wolny, więc musiałam coś wymyślić, by zobaczyć coś innego niż co najwyżej ten sam sklep po raz n-ty. Poczuć tę Kalifornię troszeczkę.

czwartek, 22 lutego 2018

Niemrawe próby dzielenia kanapy (inaczej: couchsurfingu)

A zaczęło się od tego, że..
Ponieważ niebawem (a w każdym razie w przyszłości) pojawi się tutaj u nas zapewne moja rodzinka, zapobiegliwie puściłam w internecie zapytanie o możliwość przenocowania kątem u mieszkających w różnych miejscach Kalifornii rodaków. Będziemy chcieli (taki mam pomysł) korzystać z wszechobecnych tutaj podobno i bardzo modnych kempingów (nawet zakupiłam już materace, lampkę z wentylatorem, a zamierzam dokupić jakiś rodzinny namiot), jednak kąt u kogoś pod dachem to doświadczenie równie ciekawe, i może i wygodniejsze, od czasu do czasu. W zamian zaoferowałam kącik do przespania się u nas, gdyby ktoś był zainteresowany okolicami SF.
Otrzymałam jedną miłą propozycję noclegu w Pasadenie (nawet nie wiem, czy to nam będzie po drodze, ale czemu by nie..), ale niemal jednocześnie z innej strony dostałam też zapytanie o możliwość skorzystania z kawałka naszej podłogi. Napisał do mnie młody chłopak, który czekał jeszcze na potwierdzenie, czy do swojej krótkiej podróży za ocean dostanie dofinansowanie.
W efekcie od wczoraj gościmy Maćka, czy tam Macieja

piątek, 2 lutego 2018

Zimowe wirusy i inne atrakcje. POLSKA : USA

Zima. Kończy się. Ech, zimy żal. Ale pięknie, że tym razem w Polsce udało nam się liznąć trochę śniegu! Dla Fi to była taka atrakcja, że jak tylko spadło odrobinę i taras zasypała pokrywa śnieżna grubości 1 milimetra, był zachwycony i twierdził, że śniegu spadło bardzo dużo.

Morsko, styczeń 2018

Fi z kolegą u dziadziusia, styczeń 2018

Tymczasem właśnie kilka dni temu wróciliśmy z Europy, i stanęliśmy odziani w podwójne dżinsy, szaliki, kurtki i czapki zwisające z wszelkich wisiadełek przykurtkowych (jakoś trzeba się było spakować, nie ma to jak przemyt na potrójną cebulkę!) twarzą w twarz z