piątek, 20 maja 2016

Zakupy w Indiach - cz.2: ŚWIAT PIĘKNYCH SARI


Dzisiaj obudziłam się z bólem głowy, ale takim nietypowym, jakby bolała mnie kulka znajdująca się po prawej stronie pod kopułą, gdzieś na środku. Miałam wieeelką ochotę zostać w domu, i pospać, pospać i jeszcze raz pospać.. Byłam (i jestem, bo to nadal dziś) mega zmęczona, do tego bolały mnie nogi. Tak, wiem, ale zachęcam by czytać dalej, bo na tym koniec narzekania - a za momencik kolejna opowieść o zakupach w Indiach!

czwartek, 21 kwietnia 2016

Kaka! Jestem gotowy na "niemanie" pieluchy :)


Odpieluchowanie u nas..? No cóż, korzystając z domku trochę na uboczu (a przynajmniej na zamkniętym małym osiedlu, z kawałkiem trawki mało dostępnym dla innych), pozwalałam Fi biegać po domu i obejściu w koszulce samej dość często, odkąd się tylko tutaj wprowadziliśmy. Zdarzały nam się czasem w(y)padki, wiadomo, ale jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz - więc mokra podłoga wpisana była w krzywą uczenia. Dziękowałam tylko okolicznościom, że nie posiadamy paneli czy dywanów, a zwykłe kafelki wszędzie wokół.
Nie kupowaliśmy żadnych wynalazków typu grające nocniki, postawiliśmy na naturalność i na samo-się, zakupiłam dziecku zapas majtek, i czekaliśmy..
I otóż dzisiaj właśnie, o 6:30 (grrr) Fi się obudził, wyszedł z łóżeczka przez na wpół otwarte (luźne, bo wciąż turystyczne) dźwierza i se cośtam cośtam robił w middle roomie (holu znaczy takim między naszymi sypialniami). 
Myślałam, że mi przyjdzie zawracać gitarę, typu jabłuszko sruszko ;), i "poczytaj mi mamo" (jego słowy byłoby to raczej "tonia mama!", po prostu), a tu echo, bo nagle słyszę ci ja, że jest już na dole. I że woła tatę: tata kaka, tata tata kaka, kaka (może mu się zrymowało?). Ale że był spokojny i grzeczniutki, więc poszłam pod prysznic, i dopiero ubrana polazłam na dół (ale żeby nie było, że zbytni luz mnie ogarnął i mam wszystko w nosie, to przynajmniej byłam nie pomalowana. Zupełnie! a co, do odważnych świat należy.). 
I tak schodząc patrzę ja tobie, a tu Fi nasz stoi obok nocnika, pieluchomajtka zsunięta do kolan, a on pokazuje dumny, że w nocniku, no, kaka, jak się patrzy! Sam se gatki zsunął, usiadł, i zrobił, no ja nie mogę. tylko ubierania sam na razie nie ogarnął. A gadam mu od kilku dni, żeby se sam zsuwał, i wdziewał to czy owo, ale ten: nie, i nie. 
No i masz ci. Mam matkowy (i majtkowy jednocześnie) suprajs miesiąca.

Potem co prawda wypadł przez drzwi wejściowo-wyjściowe, to znaczy potknął się o próg jak mniemam (po kim on to ma...), i wyrżnął lekko czołem o beton boroczek, no ale równowaga w przyrodzie musi być.
Alem dumna z synalka.. Aż nie omieszkałam i do ciężko pracującego Ojca zadzwoniłam, żeby mu o świcie oznajmić radosną nowinę.  A to dopiero początek, jak każdy kolejny początek zresztą :)

środa, 16 marca 2016

Rybka luubi pływać



Mamy tu basen, obok niego 2 baseniki. Wychodzisz z domu, przechodzisz uliczkę i już. No żyć nie umierać. Pytanie więc, kiedy ostatni raz pływałam? nie pamiętam. Albo sugestia: no to pewnie pływam sobie codziennie! bynajmniej..

wtorek, 15 marca 2016

Indyjski system kastowy : nie wyrwiesz się, człowieku


Dzisiejszy wpis będzie wyjątkowo długi i naładowany opisami.. Bo też temat nielekki. Jakże z innego świata..

Spytałam dzisiaj naszego kierowcę, tak z głupia frant, czy dalej w Indiach są popularne podziały na kasty. Właściwie wiedziałam, że przecież są, ale chciałam jakoś nawiązać do kolejnych pytań, które chodziły mi po głowie. A mianowicie, czy jego rodzina bierze pod uwagę jego ewentualny ożenek z kobietą z innej kasty, na przykład (w domyśle: żeby przyspieszyć nieco poszukiwania, bo coś się przeciągają;)) Nie żebym miała na myśli siebie, jam zajęta (tego mu nie powiedziałam, bo nie wiem jak u nich z poczuciem humoru - jednak co kraj to obyczaj, a przynajmniej co kraj to nieco inny rodzaj humoru.. wiem z domu, ha;)). 

poniedziałek, 7 marca 2016

Zakupy w Indiach - lekcja pierwsza, oraz czy na pewno nie ma twarogu?




Przyjechaliśmy. Właściwie to już jakieś (łomatko!) pół roku temu..
Nie, żebym teraz się zorientowała, że przyjechaliśmy, no ale teraz, a dokładnie jakieś 1,5 godziny temu, się zawzięłam i w końcu zaczęłam "wszystko" od początku

sobota, 31 października 2015

Na nowych (indyjskich!) śmieciach.. Pierwsze miesiące i pierwsze rozterki

Spędzam tegoroczne Wszystkich Świętych znów poza krajem.. Dwa dni temu Mau podzielił się na facebooku pięknymi zdjęciami zrobionymi na polskich cmentarzach przez różnych fotografów 1 listopada, w poprzednich latach. Oj, łza solidnie mi się zakręciła w oku. No bo Babcia kochana.... no bo Ciocia – nie do zdarcia przecież! I to jedna za drugą, w tym roku, odeszły.. a mnie tam nie ma. Nie mogę kupić kwiatka, zapalić świeczki.. Fi nie może tego niepowtarzalnego klimatu poczuć, obejrzeć.. Pomijając, że być może w tym roku nie zobaczy nawet ..Świąt Bożego Narodzenia! I nie daj Boże - śniegu..!
Bo jesteśmy w Indiach.

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

A więc do Indii, gotowi .. START

Nie potrafię przypomnieć sobie kiedy zaczęliśmy w ogóle brać Indie pod uwagę..
Pamiętam tylko, że był rok 2015, mieszkaliśmy już w centrum pięknego Budapesztu (przenieśliśmy się tam z jego zielonych peryferii), i przy którejś kolejnej rozmowie zaczynającej się od : "Kochanie, i co, sprawdzałeś ostatnio oferty pracy na stronce? co robimy? musimy już kurczę czegoś poszukać, to już nie żarty.." okazało się, że faktycznie dostał kilka (czyli stosunkowo niewiele) odpowiedzi z różnych stron, w które wysłał gołębia z zapytaniami, i JEDYNĄ pozytywną jest ta dotycząca Bangalore.. czyli Indie..