wtorek, 14 maja 2019

Dziecięcy przyjaciele, pierwsze nutki i .. drugie piersi


Filip ma przyjaciela. Fajnie mieć przyjaciela.To już jego BFF # 3 (dla nieświadomych - a sama się do nich jeszcze parę lat temu zaliczałam - BFF oznacza po prostu Best Friend Forever;)). 

Pierwszym BFF był Shrey, bardzo fajny chłopczyk poznany w przedszkolu Kiwi w Indiach. Fi z nikim innym nie chciał się bawić. Rodziców Shrey też miał bardzo fajnych. To była rodzinka hinduska, ale trochę inna niż typowa lokalna. U nas, w Tamil Nadu, zasady i kultura były bardzo tradycyjne, bardziej niż w wielu innych rejonach Indii, a to trochę utrudniało bliższe kontakty z lokalnymi rodzinami. Pomimo tej ogromnej ilości pięknych uśmiechów, którymi raczyli nas ludzie na ulicach.

wtorek, 2 kwietnia 2019

Kiedy byłem małym chłopcem - okołoszkolne dylematy (rodzica)

Moje majutkie dzidzi ma już niemal 5,5 roku. Dla dorosłego osobnika to niewiele, ale dla mnie jako mamy to bardzo długie pięć lat, kiedy to walka (wcale niekoniecznie w sensie negatywnym) odbywa się każdego dnia, w każdej chwili, podczas każdej rozmowy, czy zabawy. Walka o wychowanie dobrego i zaradnego osobnika płci męskiej. Dla tego osobnika to jeszcze dłużej, bo całe życie, i to wcale nie takie do końca zwyczajne.

środa, 14 listopada 2018

SŁOWA, Słowa, słowa..małego człowieka, które rozkładają dużego na łopatki

To taki post, dzięki któremu za jakiś czas będziemy mogli wrócić do tego słodkiego okresu, który właśnie zaczyna robić się słodko-gorzki, gdyby nie to, że mam do niego dystans i nadal tylko mnie po prostu bawi i rozczula. 
Choć przeczuwam, że niedługo zacznie być pod górkę, matko droga.

poniedziałek, 5 listopada 2018

Święta po amerykańsku: Halloweenowe strachy na lachy

A więc stało się. Halloween za nami. Przygotowania do tego święta w sklepach rozpoczęły się jeszcze ..w wakacje, no dobrze - pod koniec wakacji. A dokładnie pod koniec sierpnia. Wchodziłam do sklepów z nieodmiennie rozwartą ze zdziwienia buzią. I pomalutku robiłam zakupy tematyczne (ach, siła marketingu!).

piątek, 7 września 2018

PLUSY, dodatnie i ujemne, życia ekspackiego w USA



Kiedy wczesną wiosną 2017 roku zostało już  postanowione, że kolejnym przystankiem w naszej przygodzie będą jednak Stany, a nie Polska, poczułam mieszankę emocji. Wybuchową.
Z jednej strony był to lekki smutek, bo trochę chciałam już żeby to była Polska, żebym mogła wreszcie zakasać rękawy i zabrać się do roboty, realizując marzenia zawodowe, i odbijając się od roli li-tylko-matki-i-żonki, a stając się spełnioną kobietą sukcesu (miejmy nadzieję, że choćby niewielkiego). A z drugiej strony radość, bo mieliśmy wyjechać do kraju w pełni cywilizowanego, w którym żyć nam się mogło tylko łatwiej aniżeli w (pięknych, bo egzotycznych i kolorowych) Indiach.
Do tego miał to być "mitologiczny" niemal kraj, który chcą odwiedzić prawie wszyscy.

Kemping rodzinny z 4,5-latkiem. Yo!


Kilka dni temu udało nam się w końcu zapłacić, po zainstalowaniu (jednak, bo na ogół bronię się przed kolejnymi aplikacjami) aplikacji PayPal, za 1 noc na kempingu w najbliższy weekend - także jupiii jedziemy! A że pojedziemy ponad 3 godziny, bo to jezioro Tahoe, a czort jakoś daleko od nas leży, to postanowiliśmy jechać dzień wcześniej i spróbować się zrelaksować, zamiast skupiać na rozpakowywaniu i pakowaniu zaraz potem.
Ten wypad będzie wyjątkowy

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

HALF MOON BAY - odpalamy rowery! Wiosna idzie!

Mieszkamy w tej "słonecznej Kalifornii", a ja spędzam czas głównie pomiędzy domem, sklepami z marchewką, sklepami typu "wszystko po dolara" a tymi z używanymi sprzętami.. Te ostatnie lubię odkąd pamiętam, a tutaj to niemal raj na ziemi (prawie), bo są w nich nie tylko ubrania, ale i (a może przede wszystkim) WSZYSTKO inne. No, ale o tym może innym razem, dziś chcę się bowiem skupić na ostatnim weekendzie, zanim odejdzie w zapomnienie.
Były Święta Wielkanocne. A właściwie nadal są, toć to dziś Lany Poniedziałek! Choć mąż mój w pracy (ale jak wróci, to nie ujdzie mu to na sucho!). Piątek za to miał wolny, więc musiałam coś wymyślić, by zobaczyć coś innego niż co najwyżej ten sam sklep po raz n-ty. Poczuć tę Kalifornię troszeczkę.