Filip ma przyjaciela. Fajnie mieć przyjaciela.To już jego BFF # 3 (dla nieświadomych - a sama się do nich jeszcze parę lat temu zaliczałam - BFF oznacza po prostu Best Friend Forever;)).
Pierwszym BFF był Shrey, bardzo fajny chłopczyk poznany w przedszkolu Kiwi w Indiach. Fi z nikim innym nie chciał się bawić. Rodziców Shrey też miał bardzo fajnych. To była rodzinka hinduska, ale trochę inna niż typowa lokalna. U nas, w Tamil Nadu, zasady i kultura były bardzo tradycyjne, bardziej niż w wielu innych rejonach Indii, a to trochę utrudniało bliższe kontakty z lokalnymi rodzinami. Pomimo tej ogromnej ilości pięknych uśmiechów, którymi raczyli nas ludzie na ulicach.


